Zdjęcia, których nigdy nie publikujemy
Są zdjęcia, które powstają tylko po to, żeby zostać w domu. Takie, które od początku mają swoje miejsce w rodzinnej historii i nigdzie indziej nie powinny się pojawić. Są też zdjęcia, które zostają wyłącznie w puszce aparatu i na tym ich droga się kończy.
Jeśli na etapie selekcji widzimy, że kadr jest niekorzystny, przypadkowy albo po prostu zły, nie ma dla niego dalszego ciągu. Nie trafia do obróbki, nie trafia do klienta, zostaje usunięty.
Zaufanie jest najważniejsze
Z biegiem lat coraz mocniej czujemy, że fotografia rodzinna i reportażowa dotyka bardzo cienkiej granicy. Z jednej strony chcemy opowiadać historię dnia, emocji i relacji, a z drugiej mamy pełną świadomość, że wchodzimy w czyjąś prywatność, często w bardzo delikatnym momencie życia. I ta granica nie zawsze przebiega tam, gdzie kończy się technicznie dobry kadr. Czasem kończy się dużo wcześniej.
Dlatego są zdjęcia, których nigdy nie publikujemy, nawet jeśli technicznie są świetne i mogłyby dobrze wyglądać w portfolio.
Są sytuacje, w których po prostu odkładamy aparat
Obsługujemy różne uroczystości. Obiady po chrzcinach, osiemnaste i trzydzieste urodziny, wesela etc. I jak to w rodzinach bywa, czasem emocje biorą górę. Zdarzają się napięcia, sprzeczki, a czasem otwarte awantury między wujkami, ciociami albo nawet gospodarzami uroczystości.
W takich momentach po prostu przestajemy fotografować. Bez komentarzy, bez patrzenia, czy dałoby się z tego zrobić „mocny reportaż”. Delikatnie wycofujemy się z linii ognia, opuszczamy aparaty w dół i czekamy, aż sytuacja się uspokoi. Robimy to świadomie, żeby nie dokładać nikomu zawstydzenia i nie być kolejnym świadkiem, który trzyma aparat zamiast zwyczajnie dać komfortową przestrzeń do uspokojenia sytuacji.
Są chwile, które nie potrzebują obiektywu. One potrzebują ciszy i czasu, żeby same się zamknąć.
Selekcja to też forma troski o ludzi
W reportażu zawsze powstaje dużo zdjęć. Zanim zaczniemy jakąkolwiek obróbkę, robimy selekcję i traktujemy ją bardzo serio. To nie jest szybkie przeklikanie materiału, tylko uważne oglądanie każdego kadru z myślą o ludziach, którzy są na zdjęciach.
Zwracamy uwagę nie tylko na główny plan, ale też na drugi i trzeci. Jeśli ktoś ma otwartą buzię podczas jedzenia, przymknięte oko, niefortunną minę albo złapany został w zupełnie przypadkowym, niekorzystnym momencie, takie zdjęcie po prostu odpada. Nawet jeśli dzieje się gdzieś z boku i technicznie kadr jest poprawny.
Takich zdjęć klient nigdy nie widzi. Otrzymuje gotowy zestaw najpiękniejszych ujęć z reportażu, takich, do których chce się wracać po latach, a nie takich, które wywołują skrępowanie albo myśl, że ktoś został pokazany w sposób, w jaki sam nigdy by się nie chciał zobaczyć.
Zgoda zawsze jest ważniejsza niż publikacja
Nie publikujemy zdjęć, jeśli nasz klient nie wyraża na to zgody i nie chce być obecny w internecie. Bez wyjątków i bez tłumaczeń.
Zdjęcia są dla rodziny. My jesteśmy od tego, żeby je wykonać, bezpiecznie oddać i zadbać o to, żeby dobrze służyły przez lata. Nie traktujemy cudzych historii jako narzędzia do budowania zasięgów czy widoczności. Jeśli coś ma zostać prywatne, to takie zostaje.
Są historie, które zostają tylko opowieścią
Jest jedna historia, którą czasem opowiadamy naszym klientom. Zawsze bez imion i bez wskazywania konkretnego miejsca, bo nie chodzi o to, kto to był, tylko o samo nasze podejście do pracy.
Byliśmy kiedyś na weselu wyjazdowym, daleko od Warszawy. Powrót po zakończeniu reportażu nie miał sensu, więc zostaliśmy na noc w tym samym hotelu co goście weselni i para młoda. Po oczepinach zakończyliśmy reportaż zgodnie z ustaleniami i dość szybko poszliśmy do swojego pokoju, bo następnego dnia czekał nas poranny wyjazd na kolejne zlecenie w innym miejscu w Polsce.
Rano, wychodząc z pokoju, usłyszeliśmy bardzo głośne chrapanie. Dopiero po przejściu całego korytarza i skręceniu w jego drugą część zobaczyliśmy dość komiczną, ale jednocześnie bardzo ludzką sytuację. Para młoda spała na korytarzu, tuż przed drzwiami swojego pokoju.
Po prostu byli tak pijani, że nie byli w stanie otworzyć drzwi i zasnęli przed nimi.
Nawet nie przyszło nam do głowy by zrobić jakiekolwiek zdjęcie… absolutnie nie!
W pełnej dyskrecji poinformowaliśmy obsługę hotelu, która pomogła młodym dostać się do pokoju i na tym ta historia się kończy. Bo są momenty, które mogą być zabawne tylko wtedy, gdy zostają prywatne, i są sytuacje, które nigdy nie powinny stać się czyimś publicznym wspomnieniem.
Nie wszystko, co wzruszające, powinno być publiczne
Podczas sesji i reportaży dzieją się rzeczy, których nie da się zaplanować. Pojawiają się łzy, zmęczenie, cisza, napięcie i bardzo prawdziwe emocje. To są chwile ważne, często piękne, ale też bardzo osobiste.
Nie wszystko musi być pokazane. Nie wszystko musi trafić do sieci. Czasem jedno spojrzenie albo jeden gest ma największą wartość właśnie dlatego, że widzą go tylko ci, których dotyczy.
Dlaczego w ogóle o tym piszemy
Z troski o naszych klientów, dla rozwiania wątpliwości, dla uświadomienia jak ważny jest zaufany, doświadczony fotograf. I chyba właśnie na tym najbardziej nam zależy.
Na zaufaniu, które buduje się nie tylko tym, co się pokazuje, ale też tym, czego świadomie się nie pokazuje. Jeśli takie podejście jest Wam bliskie i czujecie, że właśnie w ten sposób chcielibyście zapisać swoją historię, odezwijcie się do nas. Porozmawiamy spokojnie i bez presji.
Twój Fotograf
noworodkowy
i rodzinny
Poniżej wymienione są kategorie tematyczne postów na tym blogu. Znajdź interesujący Ciebie temat i kliknij w link.
KATEGORIE tematyczne:
Polecane Artykuły
Współpracujemy z tą FIRMĄ: