młody fotograf Grzegorz :) SercemWidziane

Dlaczego zostaliśmy fotografami?

Fotografia towarzyszyła nam od małego „łebka”. Nasi ojcowie mieli całą aparaturę do wywoływania zdjęć w domu. Era kliszy fotograficznej oraz czerwonej żarówki w łazience to coś czego możecie już nie doświadczyć i nie każdy wie o czym mowa ;P W skrócie kiedyś ciemnia fotograficzna była w kiblu, a dziś jest przy biurku w photoshopie :)
 

Aparat w prezencie od Ojca <3

Pierwszy mój aparat dostałem na Komunię Świętą. Tak wiem każdy tak pisze, ale w latach 90-tych byłem poniekąd skazany na taki prezent. Wtedy można było dostać zegarek na rękę z melodyjkami, rower Wigry3 lub jeśli Twój ojciec lubił robić zdjęcia, to mogłeś spodziewać się prezentu właśnie w postaci aparatu Cmena :) 
 
Tak to ja na zdjęciu powyżej i ruskaja maszyna. To kultowy amatorski aparat na kliszę fotograficzną :D Nie… wtedy jeszcze nie robiłem zdjęć na ślubach :D 
 
Biegałem z tym aparatem jak mały oszołom i robiłem zdjęcia wszystkim i wszędzie. Oczywiście nie trwało to zbyt długo. Był to po prostu epizod nowej zabawki dla dzieciaka, który wypstrykał wszystkie rolki filmu jakie dostał. Pamiętam niewiele z tamtego okresu. Wiem, że byłem zajarany tym sprzętem… i mam go do dzisiaj :) :) :) 
 
Pierwszy aparat Grzegorza
mój pierwszy aparat
obiektyw cmena

Zobaczcie na ikony balansu bieli i ustawiania ostrości. Klasyka i niebywała prostota. Kiedy przyszedł czas na pożyczanie od Ojca FED4, to było już zawodowstwo w ustawianiu parametrów oraz czarna magia na początku :D

dlaczego fotografujemy
parametry aparatu

Niestety nie wiem gdzie są te wypstrykane klisze z Cmeny i czy były one w ogóle wszystkie wywołane. Haha.. klisze… 

Miały one wtedy określoną długość, która pozwalała wykonać 24, 36 lub 48 zdjęć. Tak trochę jak pojemność karty tyle, że dużo mniej zarejestrowanych obrazów. Chętnie bym przeanalizował teraz kadry, które powstały z rąk małego dzieciaka :D

Długo, długo nic, aż tu nagle..

Pierwszy aparat fotograficzny za własne pieniądze. To była Minolta Dynax 505si. Co prawda totalnie amatorski aparat na klisze, ale to była lustrzanka :) 
Tak.. Zbieram aparaty, te moje stare wysłużone, oraz inne ciekawe dla mnie modele :)
aparat na kliszę
migawka od środka
aparat stary

Sentymentalne pamiątki z Minolty 505si

Z tym modelem historia wiąże się już z dwiema osobami. Jest o tyle wyjątkowa ponieważ wiąże się z datą w której Ja i Marzena rozpoczęliśmy wspólną drogę naszego życia, która trwa nadal. To był rok 1998… 

O kurcze… to był XX wiek :D. W 99′ oficjalnie zaczęliśmy ze sobą chodzić- tak to wtedy nazywało się ;P, a w 2005 wzięliśmy ślub <3  Ale nie o tym, nie o tym, to temat na innego posta ;)     

Fascynacja fotografią zagościła na dobre.

Nie ma nic lepszego dla fotografa niż osobista modelka która, cierpliwie zniesie nieudolne manewry przy kadrowaniu i absorbujące długie minuty ustawiania parametrów aparatu do danego zdjęcia. Nauka sztuki fotografowania staje się sporo lżejsza :) 
Marzena portret
zdjęcie kobiety
Portret Kobiety
początki fotografa
pierwsze zdjęcia sercemWidziane
pierwsza sesja marzeny
początki sercemWidziane

Nie zwracajcie zbytnio uwagi na jakość zdjęć. To jedynie skany ich wersji wydrukowanej, które posiadają swoje RAWy tylko w postaci klisz fotograficznych. W dodatku to zdjęcia wykonane w latach 2000-2002 a moje umiejętności były na poziomie szkoły średniej :)

wydrukowane zdjęcia z sesji

Pierwsza cyfrowa lustrzanka dla… nie wszystkich 

W 1999 roku, 15-tego czerwca, świat się zmienił. Nikon zaprezentował pierwszą cyfrową lustrzankę Nikona D1 i nastąpiła nowa era cyfryzacji fotograficznej. My o tej premierze w tamtych czasach nie mieliśmy pojęcia. Może to i dobrze, po co robić sobie smaka na coś czego nie można zjeść. Koszt tego aparatu w przeliczeniu na złotówki to bagatela… 
prawie 25 000 zł, połowa dobrego samochodu, lub jak kto woli nowiutki Fiat 126p z fabryki.

Tak na marginesie jedną z pierwszych cyfrowych lustrzanek na świecie był Nikon F4, który był zmodyfikowany przez NASA i poleciał w przestrzeń kosmiczną w towarzystwie załogi wahadłowca Discovery w 91 roku. Chyba nie chce wiedzieć ile był wart.

Ale po co ja o tym piszę.. 

Moja pierwsza cyfrowa lustrzanka Nikon D70s

No właśnie. Minęło kilka dobrych lat od premiery profesjonalnego cyfrowego korpusu Nikona zanim wprowadził on inne tańsze modele, w budżecie dopasowanym do naszej kieszeni. 2005 rok, wiosna.. wszystko się zmieniło.
Można było robić zdjęcia..  setki zdjęć… tysiące zdjęć..
Pejzaż sercewidziane
pierwsze zdjęcia fotografa
zdjęcie bez ludzi z drzewem

Przyszedł czas w którym Marzena zaczęła patrzeć nie tylko w obiektyw, ale również przez okular wizjera aparatu fotograficznego. Ilość chętnych do pstrykania podwoiła się :D Wspólnie zaczęliśmy szukać ciekawych miejsc i obiektów do sfotografowania.

fotograf warszawa
fotograf targówek

Z perspektywy czasu, szczerze powiem, że ta łatwość wykonywania zdjęć, a raczej nie skupianiu się na ich ilości (bo można było klepać ile tylko na kartę się zmieści, brzydkie pousuwać i cykać dalej), miała swoje plusy i minusy. Można było skupić się na kadrze ale już nie koniecznie na parametrach. Teraz robisz dwa, trzy zdjęcia próbne, patrzysz na ekran, nie udane usuwasz i ustawienia gotowe. Oczywiście manualne ustawienia. 

Kiedyś trzy próbne foty na kliszy która miała miejsce na 24 zdjęcia to rozrzutność. Trzeba było ustawić aparat do poprawnej ekspozycji zdjęcia bez podglądu czy wyszły one dobrze. 

Do czego zmierzam.. Nasz Nikon D70s jeździł z nami wszędzie… wycieczki, wakacje, spacery, wypady za miasto, dosłownie wszędzie. Tysiące zdjęć.. większość bezmyślnie, niepotrzebnie, do których nigdy już nie wróciliśmy. Czy było to potrzebne? 

Opowiem o tym w innym artykule ;) Jak będzie gotowy, to w tym miejscu będzie do niego link…

Zdjęcia bez ludzi

Jest pewna magia w zdjęciach przyrody, obiektów czy pejzaży. Wykonywanie ich uspokaja.. wycisza.. i uczy pokory.. Trzeba wyczekać na odpowiedni moment, odpowiednie światło, pokazać coś czego inni nie widzą albo nie dane będzie im to spotkać, w taki sposób by zainteresować tym co chcemy pokazać. To jest trudne a my w dodatku nie czuliśmy w nich tego czegoś.

W poszukiwaniu.. w sumie nie wiedzieliśmy czego.

Kiedy zabawa w zdjęcia przerodziła się w coś więcej. Kiedy zorientowaliśmy się, że na zdjęciach czegoś brakuje. Przyszedł przełom. Zrozumieliśmy, że robiąc zdjęcia w których są ludzie, mają dla nas większe znaczenie. Ale dalej coś nie grało. Zwykły portret nie wystarczał.

Trochę odważniej, trochę pod wiatr.

Po głowach zaczęły nam biegać pomysły na zdjęcia, których wykonanie wiązało się z dyskomfortem i adrenaliną. Pojawili się pierwsi ludzie w naszych zdjęciach, nie znani nam osobiście, zupełnie przypadkowi, w nietypowych sytuacjach, w kadrach pokazujących pewną emocję. Stało się to dla nas większą frajdą niż cykanie widoczków. Łaziliśmy po mieście, szukając i wypatrując czegoś czego nie zauważamy na co dzień.
zdjęcie z kobietą
zdjęcie ludzi na schodach

Sama architektura czy natura stała się dla nas niedosytem naszej wyobraźni oraz wybrakowanym odczuciem w odbierze fotografii. Ale połączenie ze sobą w kadrze ciekawego planu zdjęciowego z zatrzymaną chwilą czyjegoś życia, która miała coś do powiedzenia w zdjęciu robiła robotę. 

Czekając na…

Aż zagrają i połączą się ze sobą wszystkie elementy w spójną całość. Podobnie jak w pejzażach, tylko jeszcze bardziej trudno. Schody powyżej w obu przypadkach piękne, ale same w sobie, nam nie wystarczyłyby. Światło, kadr i coś jeszcze.. Nigdy nie wiemy co to będzie. Możemy się spodziewać, wyobrazić. Lecz ten ostateczny strzał, który zatrzyma czas może nas zaskoczyć. Może się nie udać lub może nas onieśmielić. 

Kobieta na schodach, siedzi w bardzo ruchliwym ciągu pieszych, tuż przed wejściem na rynek główny we Wrocławiu. To wyczekiwanie aby nikt nie przechodził, aby światło się nie zmieniło, aby kobieta nie wstała, albo się nie obróciła, aby akurat w tym idealnym momencie coś zadziało się jeszcze.. Fajne to.. 

Drugie zdjęcie z schodami. Przechodniów była cała masa. Zdjęć kilkanaście. Ale ciągle coś nie tak. A to że źle idzie, że nie w tą stronę, nie w tym momencie. Aż coś się zgrało.. 

Na pograniczu smaku i prawdy

Posunęliśmy się jeszcze dalej w poszukiwaniu. Wczuwając się w cudze życie, ludzi których sfotografowaliśmy wyznaczyliśmy sobie dość cieką granicę, w której wyrzut adrenaliny stał się dla nas już za duży i wiązał się z dziwnym uczuciem. 
zdjęcie dzieci na podwórku
zdjęcie bezdomnego
zdjęcie inwalidy na wózku inwalickim
zdjęcie po kolizji drogowej

Wykonując powyższe kadry, nasza empatia przeszkadzała nam w wykonaniu tych zdjęć. Zbyt bardzo przeżywaliśmy daną chwilę i emocje które w nas narastały podczas jej trwania. Do dziś je pamiętamy i za każdym razem odczuwamy to samo kiedy je oglądamy. 

Oczywiście kwestia dyskusyjna. Jednych rusza drugich nie. Ale w tym poście piszemy o nas, co my odczuwaliśmy i co ukształtowało naszą fotograficzną przygodę.

Kiedy pasja staje się pracą.

Wszystkie zdjęcia powyżej nie generowały nigdy żadnych przychodów i z założenia nie miały ich generować. To wszytko było zabawą, hobby, relaksem. Jak większość ludzi mieliśmy czas w pracy i po pracy :) W latach 2006-2008 dość sporo naszych znajomych zaczęło zawierać związki małżeńskie, które zaowocowały hucznymi weselami. Wtedy byliśmy gośćmi. Zanim wpadliśmy w wir głośnych toastów, śmiesznych zabaw i szalonych tańców, przeprowadzaliśmy wywiady z… fotografami i operatorami kamer, którzy obsługiwali dane uroczystości. O czym rozmawialiśmy możecie się domyślać, ale o tym też kiedyś w innym poście.

Tyle emocji i zdarzeń w jednym miejscu i o jednym czasie.

Każdy z Was był na jakimś ślubie i weselu. Dużo się tam dzieje podczas kilkunastu godzin, a jeszcze jak ktoś z Was był świadkiem lub świadkową, to ma w głowie obraz całego szalonego dnia. To skłoniło nas do pewnej refleksji i zaszczepiło chęć spróbowania swoich sił. 
 

Pierwszy reportaż ślubny, to totalna klapa.

Zanim zdecydowałem się posmakować reporterki live, było pewne grono znajomych, które znało nasze zainteresowania i poleciło mnie innym swoim znajomym. Zero doświadczenia w takim przedsięwzięciu wymuszało na nas zachowanie zdrowego rozsądku. Nie odważyłem się dźwignąć tego sam ani nawet we dwoje. Nie mogliśmy sobie pozwolić na tak duże ryzyko nieudanych zdjęć kosztem tego, że trafiła się okazja a my będziemy się przyuczać do zawodu. Nie chcieliśmy popsuć pamiątki nowożeńcom. To że z aparatem znaliśmy się całkiem dobrze i robiliśmy fajne foteczki na mieście, nie oznaczało że jesteśmy fotografami ślubnymi. Przy okazji możemy napisać kiedyś na ten temat ciekawy artykuł.
 

Dzięki Panie za swą opatrzność. 

Luty 2012 roku. Jakie to było odpowiedzialne, kiedy na to zlecenie udałem się jako second shutter. Głównym fotografem był zawodowiec z agencji fotograficznej. To była lekcja życia. Ze wszystkich zdjęć jakie wykonałem tego dnia, może pięć nadawało się do pokazania. Totalna porażka..  
 
Przepraszam i pozdrawiam serdecznie Patrycję i Michała ;P
 

Zmiana sprzętu i nauka, nauka, nauka.

Pozbierałem się dość szybko, przeanalizowałem błędy i chciałem wrócić do gry. Mimo frustracji i zażenowania jakiego doznałem tego feralnego dla mnie dnia, uznałem że chcę dalej fotografować takie wydarzenia. Kupiłem nowy sprzęt, książki, szkolenia, jeszcze więcej książek i dziesiątki godzin pogłębiałem swoją wiedzę z zakresu fotografii reportażowej i nie tylko. 
 

Fotografia noworodkowa, kiedy ona się pojawiła?

Temat bardzo sentymentalny dla nas i jego historia zasługuje na oddzielny tytuł w kolejnym poście na naszym blogu ;) Jesteście ciekawi, dajcie znać w komentarzu :) 
dwóch fotografów ślubnych na reportażu z wesela
fotograf ślubny na sali weselnej

Z pewnością pokochaliśmy zawód fotografa, chodź z wykształcenia jesteśmy menedżerami :) Pracujemy razem w tej branży. Stworzyliśmy uzupełniający się duet fotografów ;) 

Każdy z nas nosi w sobie przyszłość,

Ale znalezienie jej w sobie w teraźniejszości, przychodzi  z trudem i z małym opóźnieniem :/ Warto poświęcić czas, by odnaleźć siebie i robić przez całe życie to co sprawia Tobie ogromną frajdę.

Sami oceńcie w którym momencie staliśmy się fotografami. Zachęcamy do dyskusji w komentarzach pod postem. Jeśli jesteś fotografem, opowiedz swoją historię ;) Bardzo chętnie ją poznamy <3